Miły ATZ ma „Czarny Swing”. Preorder albumu już dostępny!

Ten tekst przeczytasz w < 1 minutę

Pytanie padło, więc czas na egzystencjalny rachunek sumienia. W dobie zderzacza hadronów i szalonych naukowców poszukujących w nieskończoność elementarnej cząstki budującej naszą rzeczywistość łatwo popaść w skrajności. Atezeciok skumał to dość szybko i w warunkach studyjnych uzyskał niepodzielną cząstkę budującą każdy aspekt FLOW poprzez anihilację próbki atz.wav z geniuszem Atutowego ztj. polski Timbaland. I może jest to jakiś pseudonaukowy bełkot, ale i tak tego nie sprawdzisz. Poza tym chyba masz ekran uj***ny od wódy po ostatnim weekendzie. Płyta „Czarny Swing” nie tłumaczy do końca samego terminu w teorii, tłumaczy go w praktyce. Brzmieniowo jest to fuzja wszelkich zajawek Atezeta (od UK garage przez grime, lo-fi hip hop, drum’n’bass aż po przeróżne „cykacze”) z zajawkami producentów, z którymi czynnie współtworzył i aranżował numery. Konceptem jest flow w praktyce – z tej płyty nie dowiesz się jak żyć, ale na pewno będziesz czuł, że żyjesz. Celem twórców jest między innymi przekonanie tych, którzy lubią słuchać muzyki z telefonu do podjęcia decyzji o kupnie domowego hifi z dobrym subem, bo tam na dole też rozgrywa się gruba akcja.

Miły ATZ

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: Universal Music Polska