Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

iswinoujscie.pl • Niedziela [17.05.2020, 16:12:37] • Świat

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

Widzimy często pędzące w stronę renomowanych hoteli w Świnoujściu straże pożarne. Po krótkim czasie strażacy wracają do remizy. Przez kilka ostatnich lat takie fałszywe alarmy zdarzały się chyba setki razy.

Zmorą, nie tylko strażaków, jest ciągłe fałszywe włączanie się czujek pożarowych w hotelach. Przyczyną jest przeważnie pojawienie się dymu z papierosa. Często widzimy pędzące w stronę renomowanych hoteli w Świnoujściu straże pożarne. Po krótkim czasie strażacy wracają do remizy. Przez kilka ostatnich lat takie fałszywe alarmy zdarzały się chyba setki razy. Nigdy nie było pożaru, a alarmy wyły.

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

W 2000 roku byłem chyba w ośmiu hotelach w czterech stanach USA. Kilka dni spędziłem m.in. w Las Vegas w hotelu Circus Circus. Zawsze byłem informowany, że w hotelu nigdzie nie wolno palić papierosów. Jeżeli to zrobię, a czujnik dymu włączy cały system przeciwpożarowy, to poniosę odpowiednie konsekwencje. Pierwsza z nich to natychmiastowe wyrzucenie z hotelu bez prawa odszkodowania. Co ma zrobić w takim miejscu palacz? Palacz może zapalić papieroska przed wejściem i to w znacznej odległości, tak by dym nie dostał się do hotelu. Przed hotelem stały przeważnie kwadratowe skrzynie wypełnione piaskiem, by można było tam zgasić peta.

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

Przy okazji dodam, że jeżeli chodzi o czystość, to przejechałem w Stanach kilka tysięcy kilometrów i wszędzie było czysto. Na drodze w środku skalistej pustyni w Nevadzie – na słupach lub parkingu (nawet szutrowym) była informacja, że za wyrzucenie puszki po napoju zapłacę 1000 dolarów. Kiedy jechaliśmy mało uczęszczaną drogą, kierowca zatrzymał autokar na przydrożnym parkingu. Wtedy zauważył jakiś drobny śmieć, schylił się i go sprzątnął.

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

Zaciekawiony zapytałem go, dlaczego to zrobił. Wytłumaczył mi, że chwilę temu mijaliśmy szeryfa, który mógł zawrócić do nas i zobaczyć, że koło naszego autokaru jest coś wyrzucone. Wtedy wystawiłby nam mandat 1000-dolarowy. Od tej decyzji w zasadzie nie ma jak się odwołać, ponieważ w drobnych sprawach zawsze szeryf ma rację i nikt tego nie podważa.

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

Jak jest w Polsce? Kilka straży pożarnej jedzie przez całe miasto i wyje. Zakłóca spokój. Zatruwa spalinami powietrze. Są koszta. I co z tego? Świadomość włączenia tego alarmu dotrze do nas szybko, gdy poczujemy to na własnej skórze. Wysokie kary za wywołanie alarmu i interwencję strażaków oraz pozbawienie noclegu mogłoby zadziałać na sporą grupę naszego społeczeństwa, która lubi sobie w hotelu zapalić. Tylko czy ktoś się odważy wprowadzić takie restrykcje w życie?

Nie było pożaru, a alarmy wyły. Palacze w hotelach

fot. Andrzej Ryfczyński / archiwum

Andrzej Ryfczyński
źródło: www.iswinoujscie.pl

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: iswinoujscie.pl