Pomoc dla Frania Kępy

Jakby kto nie mówił, to jednak Szczecin nad morzem nie leży. Ani pięknych piaszczystych plaż nie ma, ani latarni, a fale nosi jedynie Odra. Ale co ma Szczecin? Blisko do Świnoujścia. I całe szczęście! Bo bez wspólnych, jeszcze nastoletnich wakacji szczecinian Ady i Bartka w Świnoujściu, to kto wie, czy stanęliby na ślubnym kobiercu. Niby takie oklepane, ot, wypad pary licealistów nad morze, wielkie rzeczy. Ano, wielkie, jak miłość, która połączyła ich wtedy już na zawsze i też już na zawsze miała połączyć tę parę ze Świnoujściem. Od tamtej pory przyjeżdżali tu przy każdej okazji – nie tylko latem. Świnoujście ich przystanią, w której Bartek nieśmiało zaczął wspominać o wspólnej przyszłości, w której później Ada sprawdzała, jak pięknie w słońcu mieni się jej zaręczynowy pierścionek, gdzie nabierali oddechu przytłoczeni weselnymi przygotowaniami i skąd pewnego dnia wyjechali w powiększonym składzie. Nie mogło być lepiej. Z głowami obolałymi od uderzeń wzruszenia i sercami przepełnionymi radością obiecali sobie, że będą wracać tu zawsze, bo tu powstała i zaowocowała ich miłość, która od lipca ubiegłego roku dostała imię: Franek. I wtedy poczuli, że nie potrzebują już nic, że właśnie wygrali w życiowej loterii i za rok zabiorą swoje szczęście na wakacje tam, gdzie wszystko się zaczęło. W ich wyobrażeniach Franuś miał stawiać swoje pierwsze niezdarne kroczki na dobrze im znanych plażach.

Niestety, życie napisało dla nich inny scenariusz. 14 lutego tego roku usłyszeli diagnozę synka: rdzeniowy zanik mięśni typu pierwszego. Śmiertelna choroba, która łapczywie z każdym dniem odbiera siły ich dziecku. Potem informacja: tę chorobę można powstrzymać, jest lek, który szybko podany uratuje Franka, ale kosztuje… blisko 10 milionów złotych. Niby los się uśmiecha, ale mnóstwo w tym uśmiechu złośliwości. Bo jak żyć ze świadomością, że ukochanemu dziecku można mimo potwornej choroby pomóc, lecz potrzebne są do tego pieniądze, których nigdy nie będą mieli?!

A jednak postanowili spróbować. Nie na darmo mówi się, że dla dziecka zrobi się wszystko. Uruchomili zbiórkę ogromnej kwoty, licząc na to, że tak jak ich kiedyś los postawił na swojej drodze, tak teraz spotkają ludzi, którzy otworzą przed ich dzieckiem swoje serca. Okazało się, że mieli rację: aniołów jest mnóstwo i to całkiem niedaleko. Mieszkańcy Szczecina i pobliskich miast: Goleniowa, Gryfina, Choszczna, Gryfic, Chojny zjednoczyli się i od czterech miesięcy robią wszystko, by to szczęście wróciło do Ady i Bartka. Czas teraz na Świnoujście, które dało im miłość i Franka – teraz może dać nadzieję na lepsze jutro, które nadejść może tylko wraz z podaniem terapii genowej ich synka.

Choć kwota 3 milionów złotych, które pozostały do zebrania, nadal przekracza nasze wyobrażenia, sposoby pomocy Frankowi są jak najbardziej realne.

Zbiórkę można wesprzeć w wygodny sposób za pośrednictwem płatności internetowych na portalu fundacji siepomaga:
www.siepomaga.pl/franekwojownik
lub tradycyjnym przelewem (konieczne jest zachowanie poniższych danych)
Odbiorca: Fundacja Siepomaga
ul. Za Bramką 1
61-842 Poznań

Numer w Alior Banku
89 2490 0005 0000 4530 6240 7892
IBAN: PL89249000050000453062407892
Kod BIC/SWIFT: ALBPPLPW

Tytułem
21687 Franek Kępa darowizna

Możesz pomóc, licytując, wystawiając na licytację rzeczy, usługi i biorąc udział w różnych akcjach organizowanych przez Grupę licytacyjną Franka Kępy. Wojownik z SMA. Zachęcamy do odwiedzin
www.facebook.com/groups/795855587589481/

Uruchomiony został także numer do wysyłania SMS: wystarczy w treści wiadomości wpisać SMA i wysłać ją na numer 72052 (2,46 zł z VAT).

A losy Frania, jego rodziców i zbiórki można śledzić na fanpage Wojownik z SMA. Franek Kępa:
www.facebook.com/102609121337911

Dzięki wierze rodziców chłopca i ludzi, dla których niemożliwe nie istnieje, a teraz także dzięki Tobie, Franek może stać się częścią świnoujskiej tradycji Ady i Bartka i na własnych nóżkach przebiec najpiękniejsze plaże w Polsce.

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: iswinoujscie.pl