Raz kijem, raz marchewką? O co chodzi prezydentowi Żmurkiewiczowi?

Sytuacja świnoujskich pracowników, czy to zatrudnionych u świnoujskich pracodawców czy niemieckich stała się bardzo trudna. Trudna też jest sytuacja pracodawców. Wielu nie wie czy będą mogli liczyć na pomoc państwa w utrzymaniu zatrudnienia, czy to Polski czy Niemiec.

Przypomnijmy, że 14 marca 2020 r. Minister Zdrowia wydał Rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego, w wyniku czego nastąpiło ograniczenie wielu rodzajów działalności gospodarczych, w tym w zakresie hotelarstwa i gastronomii.

Z racji tematu skupimy się tylko na pracownikach pracujących u niemieckich pracodawców.

Dla mieszkańców Świnoujścia, którzy pracują u niemieckich pracodawców pojawiły się problemy z przekraczaniem granicy. Od 15 marca podobne obostrzenia w związku z rozprzestrzenianiem koronawirusa pojawiły się po niemieckiej stronie i niektórzy hotelarze rozpoczęli również od razu wygaszanie działalności. Również w dniu 15 marca (niedziela) prezydent Janusz Żmurkiewicz pochwalił się na swoim fb, że wysłał do MSWiA pismo, w którym zażądał całkowitego zamknięcia granic dla pracowników z Polski, gdyż cyt:. „(…) proszę o pilne podjęcie decyzji, która wyeliminuje to poważne zagrożenie jakie w tej chwili stanowią Polacy, którzy każdego dnia przekraczają granice w drodze do i z pracy w Niemczech”.

Wielu świnoujścian od 15 marca zostało wysłanych na zaległe urlopy i urlopy przestojowe, część zakończyła pracę w ogóle. 24 marca nastąpił całkowity zakaz przekraczania granicy wydany przez polski rząd.

Wiadomo od 2 dni, że pracownicy polscy będą traktowani tak jak niemieccy i uzyskają środki finansowe w wysokości 60% i 67% (dla pracowników posiadających dzieci) pensji, o czym pracownicy byli informowani przez swoich pracodawców. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że środki te będą wypłacane solidarnie przez państwo niemieckie i pracodawców. Niemieccy politycy zabiegają o środki finansowe dla pobytów Polaków w Niemczech (np. 65 euro dopłata do noclegu, w celach pozostania tam obecnie w pracy).

Dzisiaj dowiadujemy się, że prezydent Żmurkiewicz znowu „martwi się o los” pracujących w Niemczech Polaków, ale tym razem pisze do Agentur für Arbeit Greifswald i …. oczekuje zabezpieczenia polskich pracowników, którzy nie mogą przekraczać granicy, aby otrzymali wynagrodzenia (które już wcześniej pracownicy wiedzą od niemieckich pracodawców, że otrzymają)

Tą niewątpliwą zawiłość, którą próbujemy dla Państwa rozwikłać, prezydent Żmurkiewicz na swoim fb tłumaczy z kolei dzisiaj tak:

Drodzy Mieszkańcy Świnoujścia pracujący w Niemczech,
dostaję od Was mnóstwo wiadomości, w których opisujecie swoją trudną sytuację.

Informację o zamknięciu granic (o co zabiegałem mając na uwadze Wasze zdrowie i życie) niektórzy odebrali jako niekorzystną, obawiając się o całkowite pozbawienie możliwości pracy. Podzielam Waszą obawę o utratę stabilizacji finansowej.

Jednocześnie dotarły do mnie informacje, że osoby pracujące i mieszkające na terenie Niemiec otrzymają wsparcie finansowe w wysokości 60-67% wysokości otrzymywanego wynagrodzenia. Chciałbym, żebyście mieli taką samą możliwość skorzystania z tej pomocy.

Dlatego, w porozumieniu z jednym z niemieckich przedsiębiorców, wysłałem do Agentur für Arbeit Greifswald pismo o następującej treści.

Nam się w oczy rzucił w oczy komentarz jednej z mieszkanek, która ten „cyrk” na profilu fb J. Żmurkiewicza, skomentowała tak: „Rozumiem tyle ze hotele i restauracje u sąsiadów zamknęli w tym czasie wiec ludzie i tak nie mieli dokąd jeździć bo pozamykali ich miejsca pracy . Most podnieśli a my mamy dalej prom. I z tego co widzę nie jest wykorzystywany tylko dla ludzi którzy pracują po dwóch stronach . Może tam wpuszczać z zaświadczeniem od pracodawcy ? I ukrócić wycieczki do Szczecina dla tych którym się nudzi w domu”.

Kilka osób „litościwie” poinformowało prezydenta miasta na jego fb, że już kilka dni wcześniej niemieccy pracodawcy zabezpieczyli polskich pracowników w umowy typu „kurtzeitarbeigeld” . Nie wiemy więc co myśleć o działaniach Janusza Żmurkiewicza, bo wydaje nam się, że nie nadąża jednak za wydarzeniami, które się dzieją i strasznie chce się obecnie „polansować” na temacie koronawirusa i problemów z tym związanych.

Widzimy, że lubi pisać teraz listy, jak nie do polskich władz, to do niemieckich. Trzeba pewne informacje jednak sprawdzać, zanim się zrobi „cyrk” i do tego międzynarodowy. Tylko czy o to powinno chodzić w zabezpieczeniu miasta i jego mieszkańców przed zagrożeniem koronawirusem?

źródło: www.iswinoujscie.pl

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: iswinoujscie.pl